sobota, 2 czerwca 2012

BLIZNY - 2: Błękitna sukienka



Po raz setny studiując jej twarz, tak drobną i piękną, wspomnienia napływały do niego ze zdwojoną siłą. W ustach czuł smak krwi, piachu i porażki. Niemal słyszał wiwat tłumów, który krzyczał „Góra!”...

Jego brat jeździł na swym koniu wzdłuż trybun napajając się swym zwycięstwem w milczeniu. Dla niego to było nic, coś zwyczajnego, normalnego. Jednak Sandor czuł upokorzenie. Leżąc i krwawiąc, widział jak do niego biegnie, przytrzymując poły błękitnej sukni. Ktoś ze straży spróbował ją złapać za ramię, jednak ona była zwinniejsza. Królowa odprowadzała ją pogardliwym spojrzeniem, a książę krzyczał: „Wstań psie! Wstań i walcz!”. Jednak było już po wszystkim. Walka się skończyła. Przegrał. A ona biegła do niego, ze strachem w oczach. Jednak innym, zupełnie innym. Tym troskliwym, który tak rzadko mógł ujrzeć. Gdy klęknęła obok niego, dyszała zmęczona, a jej warkocz rozplątał się, przez co kosmyki ciemnych włosów spadały jej na ramiona. Milcząc zaczęła zdejmować jego zbroję. Sandor mógł tylko patrzeć w jej bladoniebieskie tęczówki, w których mocno malował się lęk. Nie obroniłem cię myślał wtedy, w kałuży krwi. A ty przybiegłaś do mnie. To było już po tym, jak odwiedził ją w komnacie. Mogła czuć obrzydzenie, gniew, nienawiść, co byłoby uzasadnione. Tego spodziewał się z jej strony. Lecz ona wybrała miłość i troskę. To było zbyt łaskawe jak dla niego. Nie zasługuję na to myślał, słysząc w oddali gniewny głos króla i piskliwy ryk Joffreya. „Co ona robi? Niech odejdzie, mój pies będzie walczył!” krzyczał chłopiec, pewnie wyrywając się z objęć matki, a przynajmniej tak sobie wyobrażał to Ogar. Ból nie był silny. Odnosił w życiu gorsze rany. Pewnie cierpiałby bardziej gdyby nie ona oraz jej lęk i troska o niego. Potem przyszedł maester, który delikatnie ją odsunął, mamrocząc pod nosem jakieś słowa. Kilku strażników pomogło mu wstać. Gdy to zrobił, ciężka zbroja, osunęła się z niego, a on poczuł ulgę. Ciemny materiał tuniki nasiąkł już krwią, podobnie jak jej błękitna sukienka. Gdy odprowadzali go do wieży maestera, zdążył jeszcze spojrzeć jej w oczy. Spróbował przekazać jej swoje podziękowania spojrzeniem, uspokoić ją, dodać otuchy. Chyba dobrze to odebrała, bo uśmiechnęła się słabo i odeszła na swoje miejsce.
Dopiero następnego dnia, gdy rana ciągle mu jeszcze dokuczała, dowiedział się, że Joffrey ponownie ją pobił w tajemnicy przed ojcem. Powiedział mu o tym jeden ze strażników, którego to ręką książę się posłużył.nMówiąc to śmiał się, jednocześnie wycierając krople wina z wąsów. „Ogar, ta głupia kurwa mogła nie podbiegać do ciebie” – mówił patrząc mu z robawieniem w oczy. „Nie wiem, co nią kierowało, może stęskniła się za sińcami. Przecież nie poleciała na twoją ładną mordkę, prawda?” po czym wybuchnął śmiechem. Gdyby Sandor nie był przyćmiony bólem i otępiającym makowym mlekiem, pewnie udusiłby go na miejscu. To przeze mnie myślał pijąc specyfiki, które przyszykował mu maester. W niczym jej nie pomógł. Jedynie szeptał rady, których i tak nie słuchała. Raz nawet sprzeciwił się Joffreyowi, który kazał mu ją uderzyć, parokrotnie też namówił księcia by przestał. To nic wielkiego, nie sprawił, że jej siniaki zniknęły. A ona do niego podbiegła. Kierował nią strach. Strach o jego życie. Widział to w jej oczach. Czemu jednak zależało jej na nim? Był tylko psem, który głośno szczekał kiedy nie trzeba i milczał, gdy powinien się odezwać. Zwykłym potworem, który wtargnął w jej życie w butach ubrudzonych krwią. Mężczyzną, który zrobił z niej kobietę, milcząc nawet wtedy gdy od niej wychodził.
Nigdy nie powiedziała mu za co go kocha. Po prostu, kochała.


Westchnęła, drżąc. Pogładził jej policzek, czując pod palcami rozpaloną skórę. Trawiła ją gorączka już od bardzo dawna. Maester dawał jej makowe mleko, lecz ona ciągle cierpiała, a Sandor wraz z nią, nie mogąc znieść świadomości, że już nigdy nie będzie miał szans jej uratować.
- Już niedługo – szepnął do niej zachrypniętym głosem, wciąż gładząc jej policzek.

2 komentarze:

  1. Ten rozdział był jeszcze lepszy niż poprzedni, bardzo dużo tu emocji i cierpienia. Gratuluję tak fajnego opowiadania i czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam obie części. Podoba mi się Twoje opowiadanie, bardzo emocjonalne. Potrafisz przejmująco opisywać smutek i nostalgię. Lubię takie klimaty. Czekam na kolejny fragment.

    OdpowiedzUsuń