Spojrzał na nią
ze zmęczeniem. To wszystko go już przerastało. Czuł się jak pusta skorupa, w
której nie zostało już nic oprócz dudniącej echem ciemności. Każdy jego ruch,
słowo, spojrzenie, było tylko gorzkim obowiązkiem. Nic już nie miało smaku ani
zapachu. To wszystko stopniowo i skutecznie go wykańczało. Nie chciał dawać po
sobie poznać słabości, której nie powinien się wstydzić – był człowiekiem,
takim jak miliony innych, a słabość jest nieodłącznym elementem
człowieczeństwa. Mimo to zawsze powtarzano mu, że ona niszczy – nie tylko w
oczach innych, ale we włąsnej samoocenie. W końcu nie mógł już tłumić tego
wszystkiego i udawać, że to nie zostawiło na nim żadnej blizny. Tak naprawdę
cały był pokryty pozostałościami po starych ranach, które ciągle się otwierały
i krwawiły.
Odgarnął z jej
czoła zbłąkany kosmyk ciemnych włosów. Tak samo czarnych jak jego. Ktoś kiedyś
powiedział, że prawdopodobnie obydwoje są psami, tylko ona jest tym
ładniejszym. Nie pamiętał już kto tak mówił –król, jakiś strażnik albo też
karzeł. Było w tym trochę prawdy, a może nawet więcej niż trochę.
Spała. Jej
ciało było takie ciepłe. Tak ohydnie ciepłe. Ciemne, gęste rzęsy ciężko opadały
na policzki. Jej oddech muskał jego skórę. Nie powinien tutaj być. To samo
usłyszał od niej kilka miesięcy wcześniej, jednak zanim powiedziała coś więcej,
zamknął jej usta gwałtownym pocałunkiem, któremu nie opierała się długo. Bała
się go. Widział to wtedy, gdy przyciągał ją mocno do siebie. Każdy się bał, co
przez pewien czas sprawiało mu nawet przyjemność, było powodem do dumy. Kiedy
odprowadzała go tamtej nocy wzrokiem, strach stopniowo uchodził z jej
spojrzenia, a jego miejsce zajmowało coś innego. Tylko co? Nie mógł tego
odgadnąć, nawet gdy schodził po marmurowych schodach do swojej sypialni,
próbując utopić poczucie winy, które zbyt rzadko go odwiedzało.
Było dobrze.
Naprawdę, było cholernie dobrze. Chyba nawet przeczuwał, że tak to się skończy.
To wszystko wydawało się zbyt szczęśliwe i idealne. Z pewnością nie
przeznaczone dla niego.
Westchnął
cicho, przymykając oczy. Tak bardzo chciał, by ten koszmar się w końcu
skończył. Tego pragnął najbardziej. Kiedyś miał bardzo ograniczone i proste
ambicje – wygrać turniej, upić się, zaliczyć dziwkę. Tak było lepiej, łatwiej.
Od tamtego dnia, gdy ujrzał ją na placu – tak smutną i jednocześnie odważną, a
następnie stopniowo poznawał by w końcu uchylić mosiężne drzwi jej komnaty,
spotykały go same trudności, pułapki i cierpienia. Nigdy się nawet nie
spodziewał, że jego życie może stać się jeszcze cięższe. To przez nią wmawiał sobie, próbując wzbudzić gniew i obojętność, godne
potwora jakim był w oczach innych. Bez skutku. Nie był wykształcony ani też
uczuciowy, mimo to wiedział, że szczęście wymaga cierpienia. A szczęściem były
te wszystkie chwile gdy mógł usłyszeć jej śmiech, dotknąć włosów czy
przyciągnąć do siebie, widząc w jej oczach tylko miłość. Nie bała się go. Jej
strach zniknął. Za to najbardziej ją kochał, chociaż często odpychał od siebie
to słowo. Miłość. To kolejna oznaka słabości. Zbyt ludzka. Teraz doskonale
wiedział, dlaczego przez większość życia od niej uciekał.
Jeszcze raz
spojrzał na jej bladą twarz, skąpaną w świetle przygasającej świecy. Ciemne
cienie tańczyły na jej gładkim czole i policzkach. Sama też niedługo staniesz się tylko cieniem.
Kiedy maester
mu o tym powiedział, o mało nie stracił równowagi. Musiał przytrzymać się
ściany. On. Wielki, potężny wojownik. On. Pies Joffreya. On. Którego jedynym
lękiem był ogień. On okazał słabość. Bo teraz bał się także śmierci. Nie
swojej. Jej śmierci.
Pierwszą bliznę
zadał mu książę, upokarzając ją przy wszystkich. To tylko słowa – Ogar powiedział
jej później, jeszcze wtedy, gdy w jej oczach był strach. Ona jednak zaciskała
pięści do krwi, raniąc dłonie paznokciami. Nie płakała – w tym również była do
niego podobna, nie okazywała słabości. Można byłoby powiedzieć, że z dumą znosiła
obelgi, jakie rzucał w nią Joffrey. Było w nich tyle jadu i podłości, że Sandor
był w stanie odciąć język temu przeklętemu dziecku własnym mieczem, który miał przecież
bronić księcia.
Mówił jej, żeby
milczała, bo go sprowokuje. Ona jednak była bardziej uparta niż by się zdawało.
Gdy Joffrey spróbował po raz kolejny rzucić w nią obelgami, ona odpłaciła mu
się tym samym, skazując się na liczne siniaki. Patrzył, jeszcze z chłodnym
dystansem, jak ludzie z którymi pijał i śmiał się do łez, okładają ją pięściami
na rozkaz rozwydrzonego dzieciaka. W głębi duszy dziękował bogom, choć nigdy
nie był religijny, że to nie jemu przypadło to haniebne zadanie.
Kolejne blizny
przychodziły z czasem, nieróżniąc się zbytnio od poprzednich. Ten sam schemat –
książę i ona. Ona i strażnik. Królowa i ona. Książę, królowa i ona. Słowa
raniły jej duszę, a pięści i stal raniły jej ciało. Karzeł prychał z pogardą na
widok Joffreya, który czerwienił się gdy tylko słyszał jego kroki. Lubił
publiczność, jednak Krasnal nie był mile widzianym gościem na jego
przedstawieniach. Karłowaty wuj powiedział Joffreyowi, że może sobie bić
karczemne dziewki i służące, ale z pewnością nie ją. Była córką lorda z
zapomnianego już rodu południa. Może w dawnych czasach był on dosyć znaczący,
jednak wraz z upływem czasu i zmianami na tronie, stał się tylko starym
wspomnieniem. Ogar spytał się jej kiedyś, już po tym jak strach zniknął z jej
oczu, jak właściwie brzmi dewiza jej rodu. „Słabych czeka śmierć” powiedziała
głosem, w którym czaił się smutek. Jej ojciec był stary. Być może kiedyś mądry,
ale w swojej ostatniej decyzji nie wykazał się rozsądkiem. Niepotrzebnie
wszczynał bunt, tym samym skazując swe jedyne dziecko na los zakładniczki w
Królewskiej Przystani, choć królowa lubiła zwać ją honorowym gościem. Tyle było
w tym honoru, co pozbawionej siniaków skóry na jej ciele. Karzeł zastraszył
siostrzeńca, że o kolejnym pobiciu dowie się król. To podziałało. Ona mogła
odpocząć od bólu psychicznego i fizycznego, a Sandor uwolnić się od
kumulujących się wyrzutów sumienia...
Ze wspomnień
wyrwał go jej cichy jęk. Odgarnął z jej
rozgrzanego czoła zlepione potem włosy. Jego dotyk uspokoił ją. Cienie ciągle
tańczyły na jej twarzy. Już niedługo
ciebie przejmą pomyślał zmęczony. On również powinien spać. Czekają go
kolejne ciężkie dni. Nie potrafił jednak. Gdy tylko zamykał oczy i kładł się
obok niej, jego umysł paraliżował lęk. A jeżeli ona umrze gdy on będzie spał?
Tego nie chciał. Nie mógł do tego dopuścić. Maester mówił mu, że i tak dla niej
wszystko stracone - prędzej czy później skona, jednak musiał być przy niej
kiedy to nastąpi. Złapie ją za rękę i odprowadzi na tamten świat. To miała być
ostatnia przysługa, jaką jej wyświdaczy.
To była już
kolejna z nocy, gdy oboje oczekiwali śmierci, a ona wciąż nie przychodziła.
Wow Jestem pod dużym wrażeniem tego opowiadania chociaż przeczytałam tylko pierwszy rozdział :) Piszesz naprawdę ciekawie i masz fajny styl. Bardzo lubię Grę o Tron zarówno serial jak i książki więc bardzo się cieszę że trafiłam na twojego bloga. Już nie mogę się doczekać kolejnej części. Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńO, dziękuję bardzo : )
UsuńCześć Gloomy :) Tu Aune. Z mrocznych. Tak sobie kliknęłam na link do Twojego bloga żeby dowiedzieć się o Tobie czegoś więcej, a tu proszę! Blog z fanfikiem GoT-owskim. Jeszcze nie przeczytałam opublikowanego fragmentu, ale w wolnej chwili na pewno to zrobię. Opowieść o Ogarze... hmm... brzmi intrygująco. Rzadko eksplatowana postać.
OdpowiedzUsuńTeż piszę / pisałam fanfik, ale na razie mam zastój i nie wiem czy jeszcze do tego wrócę, bo i tak mało kto to czyta. Muszę pozbierać swoją wenę, bo rozsypała mi się na kawałki.
Bardzo podoba mi się Twoja charakterystyka w nocte o "Autorce". Momentami jakbym czytała o sobie :)
Pozdrawiam i cieszę się, że udzielasz się na Mrocznych. Jak przeczytam Twoje opowiadanie, to oczywiście skomentuję.
Nie lubiłam pisać fanfików, bo zawsze byłam przekonana, że w ten sposób popsuję danego bohatera, ale kiedy tylko wciągnęłam się w "Pieśń lodu i ognia" to po prostu musiałam napisać opowiadanie ;)
UsuńWłaśnie chętnie bym poczytała fanfik Martinowskiej serii, znasz może jakieś dobre blogi? :)
Wasz blog jest naprawdę świetny. Czytam go chyba od początku drugiego sezonu "Gry o tron", ale zaczęłam udzielać się dopiero niedawno.
Dziękuję, również pozdrawiam :)
Szczerze mówiąc nie. Nie wyszukuję takich rzeczy, bo zwyczajnie nie mam na to czasu. Był fanfik dziewczyny o nicku Ariadne (czasem pojawia się u nas na blogu), ale zaglądałam tam ostatnio i blog z fanfikiem już nie istnieje. Możesz poczytać mój fanfol, jak chcesz, ale to nie jest wybitne :) Nie przepadam za fanfikami, jednak po przeczytaniu PLiO, podobnie jak Ty, inaczej zaczęłam to postrzegać. Przede wszystkim kochając Snowa i nienawidząc Ygritte chciałam się jakoś wyżyć i tak powstał fanfik. Dziś pewnie bym tam w nim wiele przerobiła, ale póki co jest jak jest. Być może z czasem będę kontynuowała. Jeszcze nie wiem.
UsuńW każdym razie saga Martina jest bardzo inspirująca, a oczekiwanie na kolejne tomy irytujące, więc te fanfiki zawsze stanowią jakąś rozrywkę.
Ok, dziękuję za informację. Chętnie poczytam twój fanfik. Możesz mi podać jakiś link, jeżeli publikujesz, cokolwiek? Nie jestem wymagającym czytelnikiem ;)
UsuńOj, Snow, mi jakoś nie przypadł do gustu. Podobnie zresztą Ygritte.
Dokładnie. Ja dopiero raczkuję w jego książkach, ale i tak mnie zafascynowały. Byłam przekonana, że saga jest już skończona, a tu proszę - okazuje się, że jeszcze sporo tomów przede mną. Na razie brnę przez "Ucztę dla wron", chociaż trochę mnie męczy, chyba jest najgorszą częścią jak dla mnie.
Tak, "Uczta" jest zdecydowanie najsłabszą z części, choć niektórzy mówią, że "Taniec ze Smokami" jest jeszcze słabszy, z czym się nie zgadzam.
OdpowiedzUsuńCo do fanfika, to jest publikowany na mrocznych. Podaję link ogólny:
http://mroczni-kochankowie.bloog.pl/index.html?szukaj=Daena
Tam masz odnośniki tego co już opublikowałam. Tylko tam się to nie wyświetla w kolejności, więc musisz kierować się zaznaczoną w tytule notek numeracją. Wszystkich części jest póki co 11. Od razu zaznaczam, że początkowe epizody są liche, bo traktowałam to bardziej jak zabawę niż pisanie na poważnie. Prawdopodobnie zrobię wielką korektę każdej z części i opublikuję na jakimś oddzielnym blogu, by całość była w jednym miejscu.
Daję ci również link do mojego bloga ogólnego, jakbyś miała chęć czasem wpaść. Głównie o filmach. Założyłam go na zaliczenie przedmiotu na studiach i tak już zostało. Czasem coś tam piszę. Na Onecie są problemy z blogami, więc ostatnio zmieniło mi kolor czcionki na fioletowy, ale będę to jeszcze poprawiać.
http://salonik-aune.blog.onet.pl/
Już u mnie się naprawiło... Nigdy więcej nie założę żadnego bloga na Onecie. Parę razy myślałam, że mi go skasowali doszczętnie. Nie wiem jak to jest na Blogger.com, ale mam nadzieję, że Ty nie będziesz miała takich "niespodzianek".
OdpowiedzUsuńDziękuję, poczytam sobie w wolnej chwili. Jak będę miała jakieś opinie to skomentuję albo pod najnowszym postem na Mrocznych, albo na Twoim oddzielnym blogu - jak będzie Tobie wygodniej.
UsuńKażdy autor uważa, że jego opowiadanie jest marne, a niekoniecznie musi tak być.
Widziałam Twojego bloga, ale tylko tak z ciekawości zajrzałam, nie wczytując się w posty. Ale nadrobię to, skoro piszesz o filmach - bo filmy to uwielbiam, chociaż pomimo sporej ilości czasu i tak mam go za mało, żeby móc wszystkie obejrzeć. Czeka mnie ich jeszcze około , a więc dosyć sporo.
Również mam bloga na Onecie - zawsze zakładałam je tylko na tym portalu, ale ostatnio strasznie mnie on zaczął drażnić. Problemy z komentarzami, publikowaniem i to, o czym wspomniałaś - niespodzianki ze skasowaniem. Dlatego następnego bloga założyłam już na Bloggerze i muszę przyznać, że był to chyba dobry wybór.
No tak, liczba mi uciekła: Czeka mnie ich jeszcze około 400, a więc dosyć sporo.
UsuńTeż mam masę filmów do nadrobienia. Nawet klasyki, które powinno się znać. Póki co wczoraj zaczęłam serial "Dowton Abbey". W jedną noc zaliczyłam 6 odcinków. Jest bardzo dobry. Polecam. Pod warunkiem, że lubisz filmy i seriale kostiumowe.
OdpowiedzUsuńWłaśnie klasyków mam najwięcej do obejrzenia, a nowsze filmy oglądam już rzadziej.
UsuńSporo słyszałam o tym serialu. Może kiedyś obejrzę, chociaż seriale kostiumowe nie zaliczają się do moich ulubionych.
Gloomy, masz jakiś adres mailowy? Wczoraj przerobiłam swój fanfik, bo było sporo błędów rzeczowych i literówek, ale zanim naniosę poprawki na blog, to minie trochę czasu, a nie chcę byś czytała wadliwą wersję. Jeśli chcesz, to mogę Ci przesłać cały tekst na maila.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję i oczywiście, że chcę!
UsuńProszę - Michoamorki@gmail.com
Zagłosuj na najlepszą piosenkę! Wejdź na http://songs-reviews.blog.onet.pl/ PS twoje dzieła są interesujące. Pozdrawiam, cherry
OdpowiedzUsuńZawsze byłam sceptycznie nastawiona do fanfików z PLiO ale przeczytałam pierwszy rozdział i muszę stwierdzić że to jeden z najlepszych fanfików jakie czytałam ! ( a trochę ich było :) Masz świetny styl. Zabieram się do czytania reszty rozdziałów. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo za miłe słowa!
UsuńDziwnym zbiegiem okoliczności akurat wczoraj przypomniałam sobie o tym blogu i postanowiłam trochę ulepszyć opowiadanie ("Blizny" mają sporo niedociągnięć) i być może dodać coś nowego :)